Klubowy zderzacz andronów

Każdej z nas zdarza się popełniać błędy językowe. Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kartoflem. Jednak sama już znajomość błędów może uchronić nas przed ich powielaniem. Dlatego na klubowej stronie na Facebooku ogłosiliśmy konkurs. Zadaniem uczestników było przeczytanie poniższego tekstu i znalezienie tylu błędów, ile tylko zdołają.

Zasady: bierzemy pod uwagę błędy językowe, nie ortograficzne czy interpunkcyjne. Tak więc interesują nas błędy leksykalne (słownikowe), czyli takie, gdy ktoś używa błędnego słowa zamiast innego, poprawnego. Na przykład mówi, że adaptował dzieci, zamiast je adoptować. Drugim rodzajem błędów są błędy frazeologiczne, czyli takie, w których albo występują błędne związki frazeologiczne (tak jak powyżej rzucić kartoflem, zamiast kamieniem) albo są wymieszane i połączone dwa różne związki (słynne już „głowa psuje się od góry” Ryszarda Petru). Liczymy też błędy fleksyjne, czyli kłopoty z odmianą lub rodzajem (ta pomarańcz, tym koleżanką, kupywać itp.) Do tego oczywiście trzeba dodać tautologie i pleonazmy (czyli masła maślane) i wszystkie inne błędy, jakie znajdziemy. 
A czy Ty chcesz się zmierzyć z tym testem? POWODZENIA!

Oto nadszedł ten dzień, piąty sierpień, dwutysięcznego dziewiętnastego roku. W ostatnim okresie czasu wielokrotnie odżegnywałam się, że zabiję wam pantałyku tematem bardzo mi najbliższym. W dniu dzisiejszym zajmiemy się bowiem tylko i wyłącznie wpadkami i błędami językowymi, za wyjątkiem błędów ortograficznych. W przeciągu najbliższych pięciu minut czasu przekonywująco dowiodę Waszą niewiedzę w najbardziej optymalny sposób: konkursowo. 
Personalnie nie dałabym za Wasze powodzenie nawet pięciu złoty ani półtorej złamanego funta kłaków, myślę wręcz, że odniesiecie porażkę, po której ogarnie Was ciemna rozpacz albo pospadacie w depresję. Wiele ludzi połamie sobie tutaj zęby, bo to zaiste ciężki będzie orzech do zgryzienia. Ogromna ilość uczestniczek naszego – w cudzysłowiu – Klubu cieszy się co prawda dobrą renomą odnośnie poprawności językowej, ale przecież żadna nie chce spaść w dół w naszym wewnętrznym rankingu – nomen omen – omnibusów. Pocieszam się myślą, że bynajmniej średnia będzie lepsza, niż u przysłowiowego Kowalskiego. 
W każdym bądź razie, przestańmy już zasypywać gruszki w popiele, zobaczcie na poniższy tekst i dalej kontynuujcie zakreślanie błędów. Powiem to krótko i węzłowato: wszystko w tym tekście wydaje się być poprawne, ale niech nie zmyli to waszej czujności! Musicie poddać w wątpliwość każden jeden wyraz, nie cofać się do tyłu i nie iść po najmniejszej linii oporu, tylko efektownie pracować tropiwszy błędy. A gdy to już uczynicie to wszem i wobec ogłoszę, że między Bogiem a prawdą prawdziwe z Was prymasy językowe! A jeżeli komuś uda się trzy kardynalskie błędy pod rząd w jednym zdaniu znaleźć, to i na konia z rzędem zasłuży! Dla pozostałych pozostaje nadzieja na poprawę na lepsze w kolejnym konkursie w niedalekiej, za przeproszeniem, przyszłości. A na razie worek pokutny ubrać na siebie trzeba i słowniki ponownie oglądnąć.

A tutaj jest poprawna wersja tekstu. Zanim tam jednak zajrzysz, spróbuj samodzielnie wytropić wszystkie błędy. Powodzenia!